poniedziałek, 1 września 2014

odważny jak gołąb;)

Jakiś ptasi okrzyk powitał mnie na parkingu. Co u licha? Pawie? Niemożliwe. Ale przecież tak znajomo zabrzmiało. Skoro nie paw, to…

Myśl popłynęła w stronę gardła i, przybrawszy względnie wyjściowy wygląd, wychynęła na świat. I oczywiście znalazła odpowiedź.

Wykluczony paw odszedł obrażony, a jego miejsce zajęły… sokół… orzeł… a może jednak równie łowna kania?

Drżyjcie gołębie – huczał głos… oczywiście w ptasim języku, dobywający się z… głośnika (wtedy nastąpiło pstryknięcie w mojej pamięci;):))

A one? Nadal siedziały sobie na swoich miejscach pod dachem, wciąż nawożąc tereny położone niżej i zupełnie nic sobie nie robiąc z głośnego wrzasku. A jak wspomniała I., jeden znalazł sobie kiedyś dogodną pozycję… Gdzie? Oczywiście na głośniku. :) 

Jakoś mnie to nie zdziwiło. Jeszcze nie spotkałam gołębia, który by zrezygnował z przyjemności opróżniania jelit na rzecz ucieczki przed dźwiękiem bez obrazu. Wszak ptaki to wzrokowcy, nieprawdaż? ;)

piątek, 25 lipca 2014

Einstein wyjaśnia relatywizm;)



Niejednemu fizykowi pewnie śnił się po nocach koszmar E=mc2. Pocił się i stukał w czoło. Że niemożliwe. Że bzdura. Że Nobel nie wariatom i szarlatanom, a poważnym naukowcom się należy. I przegryzały się teorie Einsteina powoli, acz miarowo do przodu. 

On zaś wyjaśniał, wyjaśniał, wyjaśniał… I w końcu wyjaśnił także ten relatywizm przeklęty, tę teorię szaloną. Zwięźle jak na znudzonego geniusza przystało:

 „Jak długa jest minuta, zależy wyraźnie od tego, czy znajdujemy się przed, czy za drzwiami toalety”.;)

czwartek, 22 maja 2014

czy się różni bindi od...



Przede mną stały dwie Induski, rozmawiając.  Obie miały naklejone na czole pomiędzy brwiami kolorowe kropki. I to ponownie przypomniało mi, żeby sprawdzić, dlaczego i po co. Myślałam o tym, myślałam… i w natłoku innych spraw zapomniałam. Oczywiście do czasu.

I nadszedł odpowiedni czas, gdy zagadka się wyjaśniła.

Kropki na czole naklejają hinduski. Dla ozdoby. Mogą mieć różne kolory i kształty. I nie mogą się zmarnować, więc, jak pisze Jarosław Kret w Moich Indiach, są naklejane na lustrze. Bo jeszcze się mogą przydać.

Bindi służą ku ozdobie. A tilaka, o której tyle słyszałam? 

Tilakę maluje na czole hinduski kapłan (bramin). Ma ona na celu otworzyć trzecie oko w czasie modlitwy, a po opuszczeniu świątyni ma je zamknąć przed niepożądanymi wpływami, żeby nikt nie mógł zajrzeć do naszego wnętrza. Czasami hindusi malują taką kropkę na czole miłych gości, na ich powitanie i pożegnanie. 

Jest jeszcze trzeci znak, nazywa się sindur. Wygląda on jak maźnięcie od podstawy włosów na czole, wzdłuż przedziałka. Przysługuje tylko zamężnym kobietom. 

Proste, prawda?