wtorek, 13 listopada 2012

baba i "Pan Tadeusz"

Pan Tadeusz kojarzy mi się z pożółkłymi i „zaczytanymi” kartkami starej książki. A teraz będzie mi się jeszcze kojarzył z filmem w sepii, niemym kinem, rokiem 1928 i dopisaną muzyką Tadeusza Woźniaka. Ech…
Bo ja należę do grona tych „oszołomów”, którym Pan Tadeusz się podoba. Cóż na to poradzę, że mnie „rusza” i „porusza”? Że nie odstraszają mnie rymy i starocie językowe? Szurnięta jestem i już:)
I cieszę się, że udało się w 2006 odnaleźć na wrocławskim strychu te fragmenty filmu , które domontowano do wcześniej znalezionych. Dzięki temu miałam przyjemność historyczno- (no prawie że archeologiczno-;)) poznawczą, oglądając tę zrekonstruowaną produkcję w tv. Zachwycona jestem...



 
Premiera niemego filmu „Pan Tadeusz" w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego miała miejsce 9 listopada 1928 roku w Warszawie, w 10 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Byli na niej obecni m.in. Prezydent Ignacy Mościcki i Marszałek Józef Piłsudski. Po II wojnie światowej film ocalał jedynie we fragmentach. Wszystkie zachowane części, pochodzące z różnych kopii, zostały przeanalizowane i zmontowane w jedną wersję, poddane obróbce cyfrowej w Filmotece Narodowej oraz zilustrowane współcześnie skomponowaną muzyką. Obecnie „Pan Tadeusz" trwa nieco ponad dwie godziny, choć, niestety, nadal nie jest kompletny.

informacja z You Tube: OKNKrakow

(post pierwotnie opublikowany na blogu Baba na wozie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz