czwartek, 15 listopada 2012

...gdyby skręcił...



Szpilman opisuje w Pianiście pewną scenę, która wydarzyła się w czasie wojny: dorożkarz staje na skrzyżowaniu dróg; zastanawia się, którędy pojechać; decyduje się jechać prosto; rusza; wybucha bomba; szczątki dorożki, konia i woźnicy… gdyby skręcił…

Ileż to razy staliśmy na rozdrożu… i wybieraliśmy drogę… która wydawała się nam właściwa…


(post pierwotnie opublikowany na blogu Baba na wozie)

17 komentarzy:

  1. 2012/11/15 19:13:00 (z Baby na wozie)

    Wpis bardzo adekwatny do mojej sytuacji. Jak ten woźnica wybrałam drogę i trafiłam na minę, bombę, g...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2012/11/15 19:38:11 (z Baby na wozie)

      Współczuję...

      Usuń
  2. 15 listopada 2012 na 22:04 (ze Złożonego parasola)

    Ileż to razy wiedziałam którędy pójść powinnam i jak na złość sobie i światu szłam inną drogą… Ot – przekorny charakter, czy co? ;-) Pozdrawiam słonecznie a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 listopada 2012 na 10:47(ze Złożonego parasola)

      A przynajmniej wychodziło Ci to na dobre?:)

      Usuń
    2. 16 listopada 2012 na 19:12(ze Złożonego parasola)

      Różnie z tym wychodzeniem bywa. Najważniejsze, że w końcu „wychodzę na ludzia” :)

      Usuń
    3. 16 listopada 2012 na 20:41(ze Złożonego parasola)

      To chociaż jakiś zysk jest:)

      Usuń
  3. 16 listopada 2012 na 12:25(ze Złożonego parasola)

    Wedłu teorii równoległych światów ten sam dorożkarz jednak skręca. I żyje. Do następnego skrzyżowania ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 listopada 2012 na 19:06 (ze Złożonego parasola)


      A może ginąc trafił do lepszego świata? I dziękował sobie, że nie skręcił… i taka myśl mi w głowie zaświtała:)

      Usuń
  4. 15 listopada 2012 20:30 (z Notabene)

    I zawsze źle. Aż w końcu ktoś zaczyna przekonywać, że to przez to, iż w ogóle wybieramy, zamiast dać wybrać. Tylko skąd za każdym razem brać konia, który mógłby nas powieźć według własnej woli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 listopada 2012 18:12(z Notabene)

      Oj, wybory to temat rzeka [:)] I czy to nie jest tak, że często, mimo wszystko, zdajemy się na "konia"? [;)] [:)]

      Usuń
  5. Andrzej Jędr.asik26 grudnia 2013 19:54

    16 listopada 2012 10:13(z Notabene)

    "Gdyby skręcił..." ba! Ale woźnica niepalący był...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 listopada 2012 18:17(z Notabene)

      Raczej... wybuchowy... Chociaż... jeżeli dostał się po śmierci do jakiegoś lepszego świata, to chyba warto było pojechać prosto [:)]

      Usuń
    2. Andrzej Jędr.asik26 grudnia 2013 19:59

      16 listopada 2012 20:19(z Notabene)

      Się może nasłuchał Chopina i nerwy go wzięły,chociaż miał je jak postronki. [:)]
      Ps.
      Przypomniała mi się zabawna sytuacja.Na początku lat 90-tych z jednym z kolegów z pracy znalazłem się w letnie,niedzielne popołudnie w Wilanowie.
      Akurat odbywał się jakiś recital fortepianowy.Pośród niskiego żywopłotu siedzieli na ławeczkach zasłuchani melomani.Przechodziliśmy pomiędzy nimi i nagle kolega,który szedł za mną w pewnej odległości woła:Ale dżez odpierd.la! [:)]
      Kolega był murarzem,to także zacny zawód.

      Usuń
  6. 16 listopada 2012 18:37(z Notabene)

    A gdyby skręcił, a tam bombka... jak to na filmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 listopada 2012 19:27 (z Notabene)

      Cóż, wtedy wypada tylko westchnąć fatalistycznie i przyznać, że to przeznaczenie. Wszak nawet bogowie greccy mieli przez nie związane ręce ... [:)]

      Usuń
    2. 19 listopada 2012 08:44(z Notabene)

      W filmie to reżyser jest bogiem i steruje kto ma zginąć a kto przeżyć. Szpilmana nie wypadało uśmiercać. [;)] Co innego dorożkarz...

      Usuń
    3. 20 listopada 2012 21:53(z Notabene)

      Pierwotnie miała jechać tą drogą Hanka Mostowiak, ale powiedziała, że jak nie ma kartonów, to nie jedzie [;)]

      Usuń