sobota, 22 grudnia 2012

trzy kropki... czyli refleksja nad początkiem



Kalendarz Majów jest cykliczny. Coś się w nim kończy, coś zaczyna. Jak w przyrodzie. Narodziny-śmierć-narodziny-śmierć-narodziny. Jak w buddyzmie. Krąg samsary. Aż do wyzwolenia.

Ale co jest, co było na początku?

Na początku była kropka. Jedna, jedyna. Postawiona w samym środku chaosu, ciemności i biegu. Samotna. Nie chciała taką być. Zaczęła intensywnie przywoływać PODOBNE. I przybyło. Było drugą kropką. Identyczną. Samotną. Dwie samotności zsumowały się w jedną radość ze spotkania. Tak wielką, że przyciągnęła trzecią. Kropkę. I tak stało się. Na początku były…


(tekst pierwotnie opublikowany na blogu Baba na wozie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz