niedziela, 3 lutego 2013

"Corrida" pani profesor Krystyny P.



Niejaka pani „profesor” Krystyna P. O, przepraszam, gdzie ja z tym cudzysłowem… To tak zupełnie „niechcący”. Otóż… zacznijmy od początku. 

Niejaka pani profesor Krystyna P., „dama” o „otwartym” umyśle i sercu, postawiła się w sytuacji podbramkowej. Stoi tam teraz rozpościerając ramiona i rozcapierzając palce, by przyjąć własną krótką piłkę. A, jak wiemy, karnego wcale łatwo obronić się nie da. Ale cóż, wstyd się teraz przyznać do błędu. Bo jakoś tak „niehonorowo”. No i ten zegar (biologiczny). Tak nieubłaganie tyka. Powinna pani P. zająć się „produktywnością” własną, a tu czasu brak. Skoro ona tak w tej bramce tkwi, broniąc.
Zostawmy ją zatem na chwilę w tej niewygodnej pozycji i przyjrzyjmy się problemowi, który wyniknął z jej „oświeconych” wywodów. Oj, mdły on w smaku, gorzkawy. Nic tylko go wypluć i już doń nie wracać. 

Lecz… nie da się. Bo zbyt wiele osób pani P. i jej epigoni obrazili. Właściwie wystarczająco wiele, by im pozew zbiorowy zafundować, a nie tylko jednostkowy pani Anny Grodzkiej. Co więcej. Mógłby to być także pozew o obrazę uczuć religijnych. Jak wiemy, ugrupowanie pani P. lubuje się w takowych. Dlaczego by i im nie zrobić przyjemności?

Wszak i pani Grodzka, i pozostali „nieproduktywni” na podobieństwo Boga stworzeni, czyż nie? Przecież ludźmi są, a w Biblii, w Księdze Rodzaju jak byk stoi: „A wreszcie rzekł Bóg: - Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.” A to że każe im się później rozmnażać… Bynajmniej nie czyni tego po to, by szerzyli miłość, ale po to by przejmowali władzę. Takie małżeństwo z rozsądku, nieprawdaż? Rozumiem więc, że pani P. i jej satelici mają jeden cel – przejęcie władzy. Rządzenie nad każdym stworzeniem, które uważają za pośledniejsze od siebie… zatem i zapewne nad panią Grodzką i innymi zdefiniowanymi przez nich „zboczeńcami”.

Nie? Oni chcą tylko „ochronić” tradycyjny model rodziny? Oni to obrońcy, „rycerze” zasłaniający swymi wymownymi językami „niewinną” i „nieuświadomioną” resztę społeczeństwa? 

Tak to „Bohaterowie”, bez dwóch zdań.

I tu oręż z ręki pani P. wypada, miecz swój drugi koniec ostro objawia. Bo obrażenie uczuć religijnych to nie błahostka. Wcale, a wcale. Ale skoro słowo jako ten wół corridę po wrażliwości innych wyczynia, skoro innych dało się skazać za zdanie o „napranych zielem”, to czemu za o wiele szkodliwsze społecznie wypowiedzi uniewinnienie miałoby spotkać winowajców? 

Bo obok pani P. na ławie oskarżonych powinni zasiąść owi „mężni rycerze”, którzy orężem jadu i młotem własnego czoła, nieskalanego myślą tolerancyjną i pełną zrozumienia dla odmienności, uderzają w dyskryminowanych przez prawo.
Zaś, póki co, stoi pani P. w bramce, a obok niej owi satelici. Zagęszczają jak mogą przestrzeń przedbramkową, by nie dać tego karnego strzelić. A powinni się rozejść. I wykrztusić z siebie, być może po raz pierwszy w życiu, to magiczne słowo: przepraszam.

6 komentarzy:

  1. A gdy skończyły się łzy i złość piekielna, mogłam się już tylko śmiać. Tak się cieszę, że to zrobiła. Ludzie rozmawiają, bulwersują się. Wierzę, że dzięki temu jesteśmy dużo bliżej właściwego ustawodawstwa. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby. Jakoś powoli topnieje moja wiara w to, że coś się zmieni. A tacy osobnicy jak P. i inni podobni jej myślowo sprawiają, że ma się ochotę uciec z tego kraju.

      Usuń
  2. A mnie jest smutno. Ta sprawa jeszcze bardziej podzieliła, jeszcze bardziej zaogniła, jeszcze bardziej oddaliła. A tak chciałoby się, żeby wreszcie ta wojna się skończyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że takie wypowiedzi, jakie wygłasza prof. P. i jej podobni, wzbudzają we mnie raczej irytację i... współczucie. Denerwuje mnie odbieranie praw, poniżanie innych, obrażanie ich, a z drugiej strony żal mi tych ludzi pełnych nienawiści. Jakże jałowe i płytkie musi być ich życie, w którym ciągle poszukują jakiegoś wroga, w którym nie ma miejsca na wątpliwości w słuszność własnych przekonań, w którym za każdy policzek oddają pałką bejsbolową...

      Usuń
  3. wypowiedzi niektórych "światłych wybrańców narodu", którzy twierdzą, że obecność pani Grodzkiej jako marszałek będzie ośmieszało Polskę to żenada. Może trzeba spojrzeć na kraje bardziej cywilizowane i zobaczyć jak tam rozwiązują problemy... są po prostu tolerancyjni, są normalnymi ludźmi. Może kiedyś dorośniemy i pozwolimy wszystkim żyć tak, jak tego pragną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskę ośmieszają takie przemądrzałe "ideały", które wstydzą się za wszystkich wokół, tylko nie za siebie samych.

      Usuń