środa, 6 lutego 2013

Tratwa "Meduzy" cz.1


Pośpiesznie sklecona tratwa. Zbita nadzieją na przetrwanie. Na niej piętnastu. Wymęczone ciała, udręczone głodem i pragnieniem. Wokół wzburzone fale, wciąż nienasycone, łaknące nowych ofiar.

Zamyślony brodaty mężczyzna podtrzymuje omdlałego młodzieńca. Patrzy niewidzącym wzrokiem w dal. Jak myśliciel Rodina doniosły i smutny. Jeszcze nie wie, że za jego plecami… 

Za jego plecami poruszenie. Bo tam… na horyzoncie… 

Wyciągnięte błagalnie ręce. Ręce wyciągnięte nadzieją. Machające na ów widok radośnie. 

Oni pierwsi dostrzegli. 

Dobra nowina zaczyna docierać do pozostałych. Przekazują ją sobie. 

Jeszcze ten i ów się dziwi. Czy naprawdę? Czy są uratowani? Patrzy z niedowierzaniem.

A tam… na horyzoncie…


 

Theodore Gericault, Tratwa "Meduzy", 1819, olej na płótnie, Luwr w Paryżu


 źródło obrazu: http://www.swiatobrazu.pl/zdjecie/artykuly/277619/th%C3%A3%C2%B9odore-g%C3%A3%C2%B9ricault-tratwa-meduzy.jpg

2 komentarze:

  1. Ale popatrz, kto stoi i macha, podczas, gdy inni leżą. Jak zwykle murzyna wyrypali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepsze jest to, że w rzeczywistości wśród tej ocalałej piętnastki był tylko jeden Murzyn. Który i tak wkrótce zmarł.

      Usuń