piątek, 29 marca 2013

Czarna Dama z Leska



Ileż to różnokolorowych dam „gnieździ” się po polskich zamkach… Jedną z nich jest Czarna Dama z Leska. 

Czarna Dama nie jest rodowitą leszczanką. Przybyła tu z Sobienia, gdy Kmitowie wyprowadzili się ze swojej zrujnowanej przez różne przypadłości losowe posiadłości. Jak krążą słuchy, po raz pierwszy pojawiła się w Lesku w 1553 roku, przed śmiercią Piotra Kmity.

Kim jest owa tajemnicza zjawa? Legenda mówi, że to żona Jana Kmity, Anna. Zginęła ona podczas nieobecności męża, w czasie najazdu węgierskiego króla Macieja Korwina. 

Oblegał on przez dłuższy czas zamek, jednak bez skutku. W końcu zdecydował się zrobić podkop i wysadzić część murów. To spowodowało pożar. Płomienie odcięły drogę ucieczki Annie, która wraz z kilkoma służącymi ukrywała się w swojej komnacie. Tu, oczekując na śmierć, ubrała się w czarną suknię.

Kiedy wrócił jej małżonek, zastał jedynie zgliszcza, pośród których znalazł resztki biżuterii ukochanej żony. Bardzo to nim wstrząsnęło. Do tego stopnia, że ślubował jej wierność aż do śmierci. Ślubowania dotrzymał. Zmarł bezpotomnie. 

A Czarna Dama? Podobno nadal snuje się po komnatach (obecnie pokojach pensjonatu) zamku…

2 komentarze:

  1. Biedny Jan Kmita. Tak się poświęcił, umarł już za życia. A ona sobie pląsa po dziś dzień po murach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że wolałby sobie popląsać?

      Usuń