sobota, 11 maja 2013

pianista, który zszedł ze szczytu



Byłam niedawno na koncercie pewnego oryginalnego człowieka. Jest to pianista, kompozytor i działacz charytatywny, mieszkający na stałe wśród Indian Tarahumara w Meksyku. Ma tam swoje „studio” na szczycie góry i może przez okna spoglądać w głęboką przepaść, rozciągającą się poniżej. Nazywa się ten osobnik Romayne Wheeler. 

Skąd u niego pomysł połączenia muzyki z życiem wśród Tarahumara? 

Otóż, jego ojciec był misjonarzem i Romayne od najmłodszych lat podróżował z ojcem po różnych zakątkach świata. To pozwoliło mu zapoznać się z różnymi kulturami. Miłość do muzyki wzbudził w nim w dzieciństwie koncert gitarowy muzyki latynoamerykańskiej. Od tego czasu marzył, by tak zagrać. Zaczął więc uczyć się muzyki, skończył m.in. Konserwatorium w Wiedniu. Jeden z jego nauczycieli podsunął mu pomysł spisywania ludowych melodii. 

Wheeler nie gra jednak na gitarze. Jego instrumentem jest fortepian, dlatego aby osiągnąć na nim charakterystyczne tremolo, poświęcił siedem lat swojego życia.  W końcu jednak udało mu się osiągnąć sukces i efekt tego mogłam usłyszeć osobiście kilka dni temu.

Oczywiście koncert nie ograniczył się tylko do prezentacji „Wspomnienia z Alhambry” Francesco Tarregi.  Romayne zagrał również kilka dostosowanych przez niego na fortepian melodii Indian Tarahumara oraz „Obrazki z wystawy” Musorgskiego i „Błękitną rapsodię” Gershwina. W trakcie koncertu zaprezentowano też film o plemieniu Tarahumara i działaniach Wheelera na jego rzecz.

Plemię to mieszka wysoko w górach. Bieda to dla niego norma, szczególnie, gdy dotyka je długotrwały okres suszy, co zdarza się dość często na tak dużych wysokościach. Ale ludzie ci nie poddają się, mają swój folklor i wierzenia (połączenie chrześcijaństwa z miejscowym kultem). Kochają też muzykę, która łączy ich z Bogiem, i… bieganie. 

Romayne został przez nich przyjęty jak swój. Na stałe zamieszkał u nich w 1992 roku. Pomaga im, wspólnie z Czerwonym Krzyżem, dostarczając niezbędne leki. Przyczynił się także do wybudowania kliniki „St. Teresita”, która jest głównym ośrodkiem opieki zdrowotnej dla dzieci Tarahumara. 
Pomaga również w zbieraniu pieniędzy dla nich, między innymi dając koncerty. 


5 komentarzy:

  1. On to gra wszystko na samym pianinie? :)nasumi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jeździ na koncerty to tak. Ale w filmie, który oglądałam grał razem z Indianami, więc zdarza się mu grać z innymi instrumentami.

      Usuń
  2. No dobra, ale jak on znosi ten fortepian ze szczytu? Wykorzystuje biednych Indian?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak schodzi z tej góry to z tego co wiem znosi tylko samego siebie:) Fortepian zostaje w domu.

      Usuń
  3. Jestem pod wrażeniem! - mirabelle

    OdpowiedzUsuń