sobota, 22 czerwca 2013

Ależ wczoraj lało...



Ależ wczoraj lało. Najpierw grzecznie, pod rękę z  grawitacją, a potem… 

Z wiatrem hulało. Z wiatrem gradobiło. Z wiatrem spływało kaskadą. I strumieniem, i rzeczką, i fontanną rozbryzgiwało się, stukało w okienko jak ułan.

W piwnicy się rozpanoszyło. Pod wiaduktem zagnieździło. Wodzisko. Odcinając od świata.



4 komentarze:

  1. Chyba to zdjęcie odpowiada na moje pytanie z poprzedniego wpisu:))) A poza tym kuzyn dzwonił dziś rano do rodziców. W Warszawie szczęśliwie było jako tako, zwłaszcza, gdy ja wracałam rowerem z pracy. Zmokłam, ale tylko trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że nie bardzo zmokłaś:) Gdyby tak lało jak tutaj... brrr... po kolana w wodzie... lepiej niż jechać na rowerze byłoby płynąć kajakiem:)

      Usuń
  2. Ale i tak rekordu w ilości opadów nie ma

    OdpowiedzUsuń