sobota, 6 lipca 2013

Klezmerskie klimaty



Lubię muzykę klezmerską. Bo jest jak życie. Przeplata się w niej radość ze smutkiem, skoczność z zasłuchaniem, wędrówka z zadumaniem w miejscu.
Skorzystałam więc przedwczoraj z okazji i poszłam na koncert zespołu Klezmer Divas. I z ręką na sercu mogę powiedzieć, że bawiłam się świetnie.

Wokalistka zespołu, Fay Sussman, dała nie tylko koncert. Dała wspaniałe przedstawienie. Każda zaśpiewana przez nią piosenka miała swój kolor i smaczek. A to, że prowadziła konferansjerkę łamaną polszczyzną z dużym poczuciem humoru, dodawało jej tylko uroku.

Fay urodziła się w Polsce, w Wałbrzychu, w 1946 roku. Jej rodzina pochodziła ze Lwowa. Kiedy miała cztery lata, rodzice przeprowadzili się do Izraela. Tu mieszkali dziesięć lat, by następnie wyjechać do Australii.
I właśnie stamtąd przyjechał zespół, żeby podzielić się z nami pozytywną energią. 

Na akordeonie „czarowała” Emily-Rose Sarkowa, wspomagając od czasu do czasu Fay wokalem, na skrzypcach „wymiatał” Daniel Weltlinger, zaś na gitarze basowej „pomrukiwał” John Maddox. 

Tak, takie muzyczne klimaty mi odpowiadają. Stanowczo:)


 * Poniżej namiastka tego, co na żywo (i zespół w trochę innym składzie):



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz