piątek, 26 lipca 2013

zakupy i pies



Parę dni temu szłyśmy sobie na zakupy. Na wprost nas starsza pani z pieskiem. Pies niewielki, za to głos i owszem. 

- Hau hau!

Zastanawiamy się, czy zasłaniać nogi, czy nie. Bo jak w gołe się wgryzie… A pani:

- Nie gryzie. Ona tak tylko zaczepia, żeby ją pogłaskać.

I rzeczywiście. Za chwilę suczka nadstawiona prawym bokiem do drapania, potem lewym, za moment jednym uchem, a później drugim, i znowu bokiem… Ale leżąc tak nie omieszkała zerkać okiem, czy nie idzie ktoś nowy do drapania. I pojawił się… młody mężczyzna.

Psina – hoc hoc. Ruszyła na niego z jazgotem. Uspokoiła się dopiero, gdy ją podrapał. I myślicie, że bestia zamilkła nasycona? 

- Hau, hau!

Trzeba powiedzieć, że zwierzak nieźle dba o swoje interesy:)

3 komentarze:

  1. no to nadstawiam się uszkiem... może sie załapię :)nasumi

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieszczocha, hałaśliwa. Każdy mały pies nadrabia szczekaniem i pokazywaniem zębów. Taka przypadłość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic tylko się uczyć ;-) Czy to nie jest miłe, tak się nadstawić, dać poczochrać, potarmosić? Może bez tego szczekania, ale pomruczeć tez by można :-)))

    OdpowiedzUsuń