poniedziałek, 18 listopada 2013

bo się nie opłacało...



Za siedmioma górami, za siedmioma morzami… nie, trochę bliżej. Za paroma górami, kilkoma wzgórzami i gęstym lasem jest wieś. Taka, jak wszystkie inne wsie. Kiedyś był tu bar i hotelik, w którym można było zatrzymać się na noc. Dzisiaj są dwa prywatne sklepy, w których ceny są „konkurencyjne”, gdyż do najbliższego supermarketu jakieś 30 kilometrów i nikt nie będzie dla jakiejś promocji tłukł się specjalnie do miasta. Nadal jest szkoła i kościół, ale nie ma już ani pielęgniarki, ani lekarza.

Jest przystanek autobusowy, murowany, na którym wisi jeszcze rozkład jazdy, ale na rozkładzie tym pusto jak w brzuchu pustelnika. Ale jeszcze czasami docierają tu jacyś wysłannicy cywilizacji.

Nieco dalej jest inna wieś. Znacznie mniejsza. Leżąca na uboczu głównych szlaków. I tu jest przystanek. I tu wisi rozkład jazdy. Wisi, bo co ma robić innego? A na nim wpisany… przyjazd jednego jedynego autobusu. Jeżdżącego tylko w dni robocze. Alleluja! Nikt nie zakłóca życia mieszkańców. Mogą spokojnie zwracać się w stronę natury i głośno twierdzić, że mają cywilizację w nosie. Szczególnie zimową porą.

Bo się nie opłacało…

6 komentarzy:

  1. Nie mieszkam w ludnej okolicy, ale w przyszłości zamierzam się przeprowadzic właśnie w takie miejsce jak opisujesz. Tak, żeby nic nie było. To piękne miejsce na umieranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest dobre miejsce na pisanie. Ale nie wiem, czy bym tam długo wytrzymała...

      Usuń
  2. a czym dojeżdżają do pracy? :) nasumi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość to i tak bezrobotni i emeryci. A ci nieliczni pracujący... jak nie uciekli? pewnie samochodami lub rowerami do najbliższego przystanku, stacji itp. Takie odcięcie od świata wyludnia momentalnie miejscowość.

      Usuń
  3. kiedyś Kartagina też była wielka. nas

    OdpowiedzUsuń