czwartek, 7 listopada 2013

i tak filozofia uszła z dymem...



Siedziałam w pociągu i patrzyłam przez okno. Na peronie pojawiła się starsza pani w paltociku i berecie. Zgarbiona, ciągnąca za sobą torbę na kółkach. Rozejrzała się dookoła i zajechała za sklepik. 
- Pewnie jej zimno i się schowała, żeby mniej wiało – pomyślałam.
A tu guzik. Pani wysupłała z kieszeni paczkę papierosów, wyciągnęła jednego i „zakuriła”. 
I tak cała moja filozofia uszła z dymem;):)

4 komentarze:

  1. Dobrze, że tam był ten sklepik. Co by było, gdyby schowała się za lokomotywę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za naszą to się mogła schować. Staliśmy tam tyle, że pani zdążyła wypalić tego papierosa spokojnie:)

      Usuń
  2. Poszła tam, gdzie mniej wiało, bo nie mogłaby podpalić ;-) W przeciągu trudno puszczać dymka :-)))
    Dawno do Ciebie nie zaglądałam, oj, dawno...

    OdpowiedzUsuń