czwartek, 12 grudnia 2013

czy niepełnosprawny to kamikadze?



Kiedy czasami zdarza mi się schodzić pod wiadukt w Ż., widzę na schodach pseudozjazd/wjazd dla wózków. Jest stromy i kończy się na… barierce. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zjechałby tamtędy samotnie wózkiem bez wspomagania drugiej, wyjątkowo silnej osoby. Nie wyobrażam sobie, by ktoś słabszy fizycznie dał radę utrzymać ciężar wózka i dorosłej osoby na tej stromiźnie. 

Zdarzyło mi się raz zobaczyć, jak radziła sobie matka z dzieckiem, na szczęście malutkim. Była już u samego wylotu, gdy podchodziłam do zejścia, a i tak było widać, że lekko nie było. 

Przejście to właściwie można by było całkowicie olać, ale jest to najkrótsza droga do części miasta za torami. Można wprawdzie dotrzeć tam okrężnymi drogami, ale to już zajmuje sporo czasu. I tak się zastanawiam, kiedy wreszcie miasto wymyśli jakiś sposób, żeby w tym przypadku ułatwić ludziom życie.

4 komentarze:

  1. Teraz, gdy w ZUS brakuje pieniędzy i ludziom częściowo niepełnosprawnym zabierana jest renta, miasto Ż postanowiło się o nich zatroszczyć. W trudnym do pokonania przejściu jest spore ryzyko, że częściowo niepełnosprawny stanie się całkowicie niepełnosprawnym i wtedy ZUS tak łatwo się z renty nie wykpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że to spisek ZUS - niepełnosprawny trafi w barierkę i... koniec z płaceniem...

      Usuń