niedziela, 5 stycznia 2014

miewam dylematy



Miewam dylematy. Kto ich nie ma? Zastanawiam się wtedy, kombinuję, roztrząsam. I sen mi to zaburza, i apetyt odbiera, i siwych włosów mnoży. Dlatego staram się nie przedłużać takich stanów zawieszenia, bo są wyjątkowo męczące, bo lepsza jakakolwiek decyzja niż gdybanie:)

A że czasami warto się na los zdać, pozwolić intuicji zadziałać, to pewne. Szczególnie po fakcie;) Kiedy to pluję sobie w brodę, że jednak nie pozwoliłam sobie na zaufanie samej sobie i kierowana rozsądkiem (czy przynajmniej myśląc, że to rozsądek) weszłam po raz kolejny na drogę, która wyboistą się stała i krętą nadmiernie.

Ale, ale… przecież zawsze jesteśmy we właściwym miejscu i czasie. Bo właśnie tu mamy być. Dlatego każda nasza decyzja jest właściwa. Przynajmniej w skali wieczności;):)


W którą stronę iść?...
Wiatr szarpnął mnie za włosy.
- Dobrze – zgodziłam się. – Tam pójdę.
I poszłam.


Beata Pawlikowska, Blondynka na Tasmanii, Wydawnictwo G+J RBA Sp. z o.o.&Co. Spółka Komandytowa, Warszawa 2011, s.12

2 komentarze: